Weekendowe leniuchowanie.

18:59:00 Aneta K 1 Comments


Kończy się weekend.
Zamiast cheat day miałam cheat week :) 
Czekolady, chipsy, pieczywko, co tylko chciałam. I nie żałuję. Naładowałam baterię. 
A jutro przysłowiowy poniedziałek, daję na maksa pełna energii i sił :)


Z treningów to dużo nie robiłam.

Wczoraj miałam mały dzień nóg, i dziś mam zakwaski, 
co mnie zdziwiło bo myślałam, że mało zrobiłam.
Robiłam piramidki od 20 do 11

1) Przysiady
2) Wznosy na palcach
3) Unoszenie bioder
4) Wypady w miejscu

Wszystko z obciążeniem.
Taki mały hanibal na nogi :)

Dziś mam dzień robienia niczego.
Regeneruję się , objadam i czekam jutra.

Za tydzień wyjazd na Majorkę :))
Już się nie mogę doczekać.
Taka mała motywacja by przez ten tydzień popracować jeszcze nad brzuchem ;p

Dodatkowo wprowadzam do treningów biegi.
Trzeba podłapać formę na Runmaggedon :)
A oprócz tego będę próbować różnych rewolucji na drążku, 
bo same siłowe, statyczne czasem nudzą.

Oprócz treningów, będę kontynuować obcinanie węgli i tłuszczy, ale już w mniejszym stopniu.
Jakoś to ładnie będę spisywać by po miesiącu móc dodać tabelkę / rozpiskę podsumowania miesiąca,
razem z wymiarami, zdjęciami, ćwiczeniami i dietą.

Taki o to mój nowy plan :)

Kończy się weekend. Zamiast cheat day miałam cheat week :)  Czekolady, chipsy, pieczywko, co tylko chciałam. I nie żałuję. Naładowa...

1 komentarz:

  1. Jaki świetny tatuaż ma pani z pierwszego zdjęcia :)

    Pozdrawiam,
    http://fit-healthylife.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń