Boli, boli.. :)

12:16:00 Aneta K 1 Comments


Poniedziałek był chyba bardziej leniwy niż niedziela.
Czas leciał szybko, a ja nie zrobiłam nic produktywnego.
Ale..widocznie tak miało być ;p

Trening był dla mnie ciężki, 
odczuwam jeszcze lekkie zmęczenie i zakwasy po wcześniejszym treningu rąk.

Zrobiłam sobie taki secik:

Każde ćwiczenie bez przerw na zmianę:

1) 10 podciągnięć nachwytem
2) 20 odwróconych pompek na kółkach
3) 10 dipów na kółkach
4) 20 odwróconych dipów na podporze

30 sekund przerwy

5) 10 podciągnięć wąsko nachwytem
6) 20 odwróconych pompek na kółkach
7) 10 dipów na kółkach
8) 20 odwróconych dipów na podporze

I to był pierwszy obieg.
Po nim 3 minuty przerwy.

Zrobiłam takich trzy rano, a później wieczorem takie dwa.
Więc w sumie 5 obwodów.

Ciężko się robiło, dużo przerywałam, drobiłam ale jakoś dobrnęłam do końca.

A oprócz tego tradycyjny trening na brzuch:
Wznosy rąk leżąc, wznosy nóg, scyzoryk i unoszenie bioder bokiem.


Przyszły wczoraj zamówione śpiwory :)
Paczuszka jest malutka, idealnie mieści się na dnie plecaka.
Obawialiśmy się tylko, czy nie są za cienkie , ale grzeją odpowiednio.
Dodatkowo zamówiłam karimaty wojskowe składane, więc powinno być wszystko ok :)
Zostało tylko kupić namiot.

Szkoda, że pogoda jest taka okropna, bo aż chce się wybrać na placyk na drążki.
Ten w mieszkaniu jest mega niewygodny, cienki, źle układa się do dłoni.
Albo to ja tradycyjnie marudzę, choć odciski mam mega i pieką ;)

Ostatnio ciągle widzę zdjęcia dziewczyn, które wykonują planche opierając biodra o łokcie.
Nie wiem co ze mną jest nie tak, ale nie umiem tego wykonać ;p
Wydawało mi się, że mam siły a tu proszę, barki nadal nie dają rady.
Ale będę próbować.

Poniedziałek był chyba bardziej leniwy niż niedziela. Czas leciał szybko, a ja nie zrobiłam nic produktywnego. Ale..widocznie tak mi...

1 komentarz: